Katecheza V o sakramencie chrztu świętego

"Dar i tajemnica", czyli bogata rzeczywistość chrztu...

   Zbliżająca się wiosna przynosi wszystkim spragnionym zimowej aury pewien niedosyt. W tym roku nie było  u nas surowej zimy i pewnie już nie doczekamy się obfitych opadów śnieżnego puchu. Nie stanowi to, jak na razie, problemu dla Alaski czy Grenlandii. Tam śniegu nie brakuje. Podobno Eskimosi  mają na określenie śniegu kilkadziesiąt słów. Podczas gdy dla nas śnieg to po prostu śnieg, dla nich co innego znaczy „padający śnieg”, a co innego „mokry padający śnieg”, czy „ponownie zmarznięty śnieg”. Rozróżniają także „śnieg do robienia wody” od „śniegu do budowy igloo” oraz kolory śniegu, przypisując mu całą paletę barw. Wiąże się to oczywiście z ich codziennym doświadczeniem życia, które całe „zanurzone” jest w śniegu – w nim śpią, budzą się, podróżują, jedzą, z niego czerpią wodę i na nim śledzą zwierzynę w czasie polowania. Dlatego każdy szczegół jest dla nich tak ważny.

   Wydaje się, że podobnie jest z sakramentem chrztu świętego dla chrześcijanina. Gdy staje się prawdziwie źródłem życia, rzeczywistością, w której jesteśmy „zanurzeni”, to  otrzymuje wiele nazw, a każda z nich oddaje tylko jakiś szczegół z tego nieogarnionego świata łaski. Świadectwo takiego myślenia odnajdujemy już w starożytności chrześcijańskiej. Św. Grzegorz z Nazjanzu, jeden z Ojców Kościoła z IV wieku, pisał: Chrzest jest najpiękniejszym i najwspanialszym darem Boga... Nazywamy go darem, łaską, namaszczeniem, oświeceniem, szatą niezniszczalności, obmyciem odradzającym, pieczęcią i wszystkim, co może być najcenniejsze. Darem - ponieważ jest udzielany tym, którzy nic nie przynoszą; łaską - ponieważ jest dawany nawet tym, którzy zawinili; chrztem - ponieważ grzech zostaje pogrzebany w wodzie; namaszczeniem - ponieważ jest święty i królewski (a królów się namaszcza); oświeceniem - ponieważ jest jaśniejącym światłem; szatą - ponieważ zakrywa nasz wstyd; obmyciem - ponieważ oczyszcza; pieczęcią - ponieważ strzeże nas i jest znakiem panowania Boga (por. KKK 1216).
         W języku angielskim oprócz znanego słowa baptism (od pochodzącego z greki „baptise”) używany jest także inny czasownika to christen [wymowa: tu kristen], który oznacza zarówno „chrzcić” jak i „otwierać”, „nadawać imię”, ‘‘nazywać”, „rozpocząć”, „inaugurować”. Te różne określenia opisujące rzeczywistość chrztu świętego pozwalają pogłębić jego zrozumienie. My także choć na ogół używamy nazwy chrzest to odwołujemy się w liturgii do wielu znaków. Na przykład zapalane są świece na ołtarzu, paschał i świeca chrzcielna, aby uświadomić, że chrzest jest oświeceniem. Używamy białej szaty, która nawiązuje do starej, czcigodnej tradycji przywdziewania białych szat przez katechumenów, w których chodzili przez cały tydzień od momentu chrztu, czyli od Wigilii Paschalnej aż do drugiej niedzieli Wielkanocnej. Mamy też namaszczenie, które oznacza włączenie w królewski, prorocki i kapłański lud Boga. Chrzest rozpoczyna więc nasze kapłańskie życie. Każdy ochrzczony staje się poprzez chrzest kapłanem.
         Kapłaństwo kojarzy się na ogół ze święceniami diakonów, prezbiterów i biskupów, dlatego tak łatwo zapomnieć, że to jest kapłaństwo służebne - nazywane urzędowym lub hierarchicznym,  ustanowione przez Chrystusa w Wieczerniku po to,by służyć innemu kapłaństwu, które udzielane jest w czasie chrztu. Nazywamy je „powszechnym kapłaństwem wiernych”. Pismo święte określa je jako „święte” i „królewskie kapłaństwo”. Tak pisał św. Piotr (1P 2,5-9) do chrześcijan z jednej z gmin w Azji Mniejszej, przeżywających ośmieszanie i oskarżenia ze strony nieprzyjaznego pogańskiego otoczenia, aby ich umocnić i pocieszyć, przypominając przywileje, które daje im chrzest. Jest wśród nich właśnie „święte kapłaństwo” każdego ochrzczonego.
         W 1996 roku ukazała się niezwykła książka napisana w 50. rocznicę święceń kapłańskich przez bł. Jana Pawła II. Papież zatytułował ją „Dar i Tajemnica”. Na jej kartach odnajdziemy też piękny fragment rozważania o relacji świętego kapłaństwa wiernych i kapłaństwa służebnego oraz odniesienia ich obu do Eucharystii. Papież pisał: W czasie Mszy świętej po przeistoczeniu kapłan wypowiada słowa: „Oto wielka tajemnica wiary".  Słowa te odnoszą się oczywiście do Eucharystii, ale w jakiś sposób odnoszą się również do kapłaństwa. Nie ma bowiem Eucharystii bez kapłaństwa, podobnie jak nie istnieje kapłaństwo bez Eucharystii. Nie tylko kapłaństwo służebne jest z Eucharystią ściśle powiązane; również i kapłaństwo powszechne wszystkich ochrzczonych zakorzenia się w tym samym misterium. Na słowa celebransa wierni odpowiadają: „Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale". Przez uczestnictwo w Ofierze Eucharystycznej wierni stają się świadkami  Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, zobowiązując się do uczestnictwa w Jego troistej misji: kapłańskiej, prorockiej i królewskiej, w którą zostali włączeni od samego chrztu, jak to przypomniał Sobór Watykański II.
         Kapłan, jako szafarz „Bożych tajemnic", służy zarazem kapłaństwu wspólnemu wiernych. To on, głosząc słowo i sprawując sakramenty, zwłaszcza Eucharystię, uświadamia całemu Ludowi Bożemu jego uczestnictwo w kapłaństwie Chrystusa, a zarazem pobudza go do aktualizacji tego uczestnictwa. Kiedy po przeistoczeniu padają słowa: Mysterium fidei, wszyscy wezwani są do uświadomienia sobie jakiejś szczególnej kondensacji egzystencjalnej tego, czym  jest misterium Chrystusa, Eucharystii i kapłaństwa.[1]
         Bogactwo chrztu świętego możemy zatem odkrywać nie tylko przy chrzcielnicy czy kropielnicy w naszym parafialnym kościele. Warto na przykład odszukać swoje świadectwo chrztu. Tam bowiem odnajdziemy nadane nam imię oraz inne ważne informacje, dotyczące tego wyjątkowego wydarzenia. Warto też odnaleźć swą chrzcielną świecę i postarać się, aby towarzyszyła nam przez życie w najważniejszych chwilach i wydarzeniach, takich jak pierwsza Komunia św. ślub i tak… aż do śmierci. Bardzo ważne jest też, aby ojciec jak kapłan przewodniczył domowym posiłkom i modlitwom, zwłaszcza w święta i w niedziele. Warto ciągle odnawiać w sobie obietnice chrztu i wracać do tego fundamentu, który miłosierdzie Boże zapoczątkowało w każdym z nas ochrzczonych...


[1] Jan Paweł II , Dar i tajemnica, wyd. św. Stanisława, Kraków 2005, s. 55