Katechizm Kościoła Katolickiego wyjaśnia, że o „wolnym związku mówimy wówczas, gdy mężczyzna i kobieta odmawiają nadania formy prawnej i publicznej współżyciu zakładającemu intymność płciową” (KKK 2390). Określenie wolny związek odnosi się zatem do różnych sytuacji, takich jak: konkubinat, odmowa małżeństwa jako takiego, niezdolność do podjęcia trwałych i ostatecznych zobowiązań przez osoby różnej płci.
           Tymczasem zarejestrowany formalny związek partnerski to usankcjonowany prawem związek cywilny dwóch osób tej samej płci. Jak stwierdza Jan Paweł II, związki faktyczne między osobami o orientacji homoseksualnej „to godne ubolewania wypaczenie tego, czym powinna być komunia miłości i życia między mężczyzną i kobietą, prowadząca do wzajemnego oddania się otwartego na życie”. Osoby homoseksualne nie mogą zawierać związków małżeńskich, bo to jest po prostu niemożliwe.
           Wszelkie próby zalegalizowania związków partnerskich znieważają godność małżeństwa i niszczą samo pojęcie rodziny. Co ważne, stoją one w sprzeczności z prawem moralnym. Zrównując pod względem prawnym związki partnerskie ze związkiem małżeńskim, parlament w sposób nieuprawniony nadałby walor prawny zachowaniom niezgodnym z zamysłem Bożym.
           Ponadto wprowadzenie w prawie zapisu o związkach partnerskich byłoby zachętą do zła, chodzi bowiem o uznanie relacji homoseksualnych, a takie są moralnie – złe. Zgodnie bowiem z nauczaniem Katechizmu Kościoła Katolickiego: „Tradycja, opierając się na Piśmie Świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie, zawsze głosiła, że akty homoseksualizmu z samej swojej natury są nieuporządkowane. Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia” (KKK 2357). Zatem moralnie niedopuszczalne jest prawne sankcjonowanie praktyk homoseksualnych.
        W Prawie Świętości zapisanym w Księdze Kapłańskiej Starego Testamentu zabrania się współżycia mężczyznom z innymi mężczyznami pod karą śmierci (Kpł 18,22.20,13). Kontakty seksualne między osobnikami tej samej płci lub same ich próby (Rdz 19,1-29) zostały opisane w Biblii i wyraźnie potępione jako niemoralne. Także od czasów pobiblijnych wspomniane wyżej zachowania określa się mianem „sodomii”.
        W Nowym Testamencie wyraźne aluzje do homoseksualizmu pojawiają się w tzw. „katalogach wad”, które uznają praktyki homoseksualne za bezecne namiętności przeciwne naturze: Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą […] nie odziedziczą królestwa Bożego (1 Kor 6,9-10). Najdłuższy fragment biblijny
o homoseksualizmie znajduje się w Liście św. Pawła Ap. do Rzymian (Rz 1,26-27). Homoseksualizm wymienia się tutaj jako przykład deprawacji, będącej rezultatem takiej postawy ludzkości, która odrzuca oddanie chwały i dziękczynienia jedynemu prawdziwemu Bogu i wyrażenia Mu wdzięczności.      
        Wyraźny sprzeciw Kościoła wobec prób legalizacji związków partnerskich i przyznania im praw przysługującym rodzinie wynika także z powszechnego przekonania o tym, iż legalizacja wyżej wymienionych związków pociągnie za sobą  eskalację żądań dotyczących przyznania parom homoseksualnym prawa do adopcji i wychowania dzieci. Praktyki tego typu uderzają nie tylko w instytucję rodziny, w święty związek małżeński, ale także, a może przede wszystkim w dziecko, w godność osoby ludzkiej i jej niezbywalne prawo do życia i wychowania w rodzinie.   
         W czasach nam współczesnych musimy być szczególnie czujni, gdyż próbując zalegalizować związki partnerskie zmienia się m.in. treść pojęć. Konwencja Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej wprowadza na przykład nową definicję płci. „Płeć” w myśl art. 3 oznacza: „społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i cechy, które dane społeczeństwo uznaje za właściwe dla kobiet i mężczyzn”. Bóg przecież stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę. Jednak człowiek w swej przewrotności chce wprowadzić jeszcze inne płcie „wykształcone” przez społeczeństwo, np. homoseksualista, transseksualista itd., co otwiera furtkę do tego, by przedstawiciele tych płci mogli tworzyć związki. Zgodnie z wolą Bożą tylko zdolny do małżeństwa mężczyzna i zdolna do małżeństwa kobieta mogą zawrzeć związek małżeński (por. Mt 19,4-6).
         Chrześcijanie mają zatem moralny obowiązek przeciwstawiać się zalegalizowaniu prawnemu związków homoseksualnych, a parlamentarzyści katoliccy winni głosować przeciw projektom ustaw przyznających równorzędny status partnerskim związkom homoseksualnym i małżeństwu czy rodzinie.
         Trzeba również dodać, że stan prawny w Polsce, także w świetle postanowień Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, dotyczących równości obywateli, jest wystarczający i nie ma potrzeby regulowania takich spraw jak prawo do odwiedzin w szpitalu, odbioru korespondencji i wynagradzania za pracę w odrębnej ustawie o rejestrowanych związkach partnerskich.
         Wyzwaniem dla wszystkich wierzących odpowiedzialnych za losy społeczeństwa i świata jest zjednoczenie wysiłków na rzecz ochrony małżeństwa i rodziny opartych na Prawie Bożym.  W dzisiejszych czasach, bardziej niż kiedykolwiek, trzeba autentycznego świadectwa, wielkiej ofiary i głębokiej modlitwy, by przeciwstawić się modnej współcześnie promocji zła ukrytego pod pozorami poszanowania ludzkiego prawa do wolności i tolerancji.