Wydaje się, że podobnie jest z sakramentem chrztu świętego dla chrześcijanina. Gdy staje się prawdziwie źródłem życia, rzeczywistością, w której jesteśmy „zanurzeni”, to  otrzymuje wiele nazw, a każda z nich oddaje tylko jakiś szczegół z tego nieogarnionego świata łaski. Świadectwo takiego myślenia odnajdujemy już w starożytności chrześcijańskiej. Św. Grzegorz z Nazjanzu, jeden z Ojców Kościoła z IV wieku, pisał: Chrzest jest najpiękniejszym i najwspanialszym darem Boga... Nazywamy go darem, łaską, namaszczeniem, oświeceniem, szatą niezniszczalności, obmyciem odradzającym, pieczęcią i wszystkim, co może być najcenniejsze. Darem - ponieważ jest udzielany tym, którzy nic nie przynoszą; łaską - ponieważ jest dawany nawet tym, którzy zawinili; chrztem - ponieważ grzech zostaje pogrzebany w wodzie; namaszczeniem - ponieważ jest święty i królewski (a królów się namaszcza); oświeceniem - ponieważ jest jaśniejącym światłem; szatą - ponieważ zakrywa nasz wstyd; obmyciem - ponieważ oczyszcza; pieczęcią - ponieważ strzeże nas i jest znakiem panowania Boga (por. KKK 1216).
         W języku angielskim oprócz znanego słowa baptism (od pochodzącego z greki „baptise”) używany jest także inny czasownika to christen [wymowa: tu kristen], który oznacza zarówno „chrzcić” jak i „otwierać”, „nadawać imię”, ‘‘nazywać”, „rozpocząć”, „inaugurować”. Te różne określenia opisujące rzeczywistość chrztu świętego pozwalają pogłębić jego zrozumienie. My także choć na ogół używamy nazwy chrzest to odwołujemy się w liturgii do wielu znaków. Na przykład zapalane są świece na ołtarzu, paschał i świeca chrzcielna, aby uświadomić, że chrzest jest oświeceniem. Używamy białej szaty, która nawiązuje do starej, czcigodnej tradycji przywdziewania białych szat przez katechumenów, w których chodzili przez cały tydzień od momentu chrztu, czyli od Wigilii Paschalnej aż do drugiej niedzieli Wielkanocnej. Mamy też namaszczenie, które oznacza włączenie w królewski, prorocki i kapłański lud Boga. Chrzest rozpoczyna więc nasze kapłańskie życie. Każdy ochrzczony staje się poprzez chrzest kapłanem.
         Kapłaństwo kojarzy się na ogół ze święceniami diakonów, prezbiterów i biskupów, dlatego tak łatwo zapomnieć, że to jest kapłaństwo służebne - nazywane urzędowym lub hierarchicznym,  ustanowione przez Chrystusa w Wieczerniku po to,by służyć innemu kapłaństwu, które udzielane jest w czasie chrztu. Nazywamy je „powszechnym kapłaństwem wiernych”. Pismo święte określa je jako „święte” i „królewskie kapłaństwo”. Tak pisał św. Piotr (1P 2,5-9) do chrześcijan z jednej z gmin w Azji Mniejszej, przeżywających ośmieszanie i oskarżenia ze strony nieprzyjaznego pogańskiego otoczenia, aby ich umocnić i pocieszyć, przypominając przywileje, które daje im chrzest. Jest wśród nich właśnie „święte kapłaństwo” każdego ochrzczonego.
         W 1996 roku ukazała się niezwykła książka napisana w 50. rocznicę święceń kapłańskich przez bł. Jana Pawła II. Papież zatytułował ją „Dar i Tajemnica”. Na jej kartach odnajdziemy też piękny fragment rozważania o relacji świętego kapłaństwa wiernych i kapłaństwa służebnego oraz odniesienia ich obu do Eucharystii. Papież pisał: W czasie Mszy świętej po przeistoczeniu kapłan wypowiada słowa: „Oto wielka tajemnica wiary".  Słowa te odnoszą się oczywiście do Eucharystii, ale w jakiś sposób odnoszą się również do kapłaństwa. Nie ma bowiem Eucharystii bez kapłaństwa, podobnie jak nie istnieje kapłaństwo bez Eucharystii. Nie tylko kapłaństwo służebne jest z Eucharystią ściśle powiązane; również i kapłaństwo powszechne wszystkich ochrzczonych zakorzenia się w tym samym misterium. Na słowa celebransa wierni odpowiadają: „Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale". Przez uczestnictwo w Ofierze Eucharystycznej wierni stają się świadkami  Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, zobowiązując się do uczestnictwa w Jego troistej misji: kapłańskiej, prorockiej i królewskiej, w którą zostali włączeni od samego chrztu, jak to przypomniał Sobór Watykański II.
         Kapłan, jako szafarz „Bożych tajemnic", służy zarazem kapłaństwu wspólnemu wiernych. To on, głosząc słowo i sprawując sakramenty, zwłaszcza Eucharystię, uświadamia całemu Ludowi Bożemu jego uczestnictwo w kapłaństwie Chrystusa, a zarazem pobudza go do aktualizacji tego uczestnictwa. Kiedy po przeistoczeniu padają słowa: Mysterium fidei, wszyscy wezwani są do uświadomienia sobie jakiejś szczególnej kondensacji egzystencjalnej tego, czym  jest misterium Chrystusa, Eucharystii i kapłaństwa.[1]
         Bogactwo chrztu świętego możemy zatem odkrywać nie tylko przy chrzcielnicy czy kropielnicy w naszym parafialnym kościele. Warto na przykład odszukać swoje świadectwo chrztu. Tam bowiem odnajdziemy nadane nam imię oraz inne ważne informacje, dotyczące tego wyjątkowego wydarzenia. Warto też odnaleźć swą chrzcielną świecę i postarać się, aby towarzyszyła nam przez życie w najważniejszych chwilach i wydarzeniach, takich jak pierwsza Komunia św. ślub i tak… aż do śmierci. Bardzo ważne jest też, aby ojciec jak kapłan przewodniczył domowym posiłkom i modlitwom, zwłaszcza w święta i w niedziele. Warto ciągle odnawiać w sobie obietnice chrztu i wracać do tego fundamentu, który miłosierdzie Boże zapoczątkowało w każdym z nas ochrzczonych...


[1] Jan Paweł II , Dar i tajemnica, wyd. św. Stanisława, Kraków 2005, s. 55