Chętnie powracamy w naszych wspomnieniach do znanej sceny z powieści Henryka Sienkiewicza „Krzyżacy”, w której Jurand ze Spychowa udaje się do zamku krzyżackiego w Szczytnie, aby wykupić z niewoli swą ukochaną córkę Danusię. By ocalić życie dziecka, gotów jest ponieść wiele cierpień, nawet ofiarować swoje życie.
        Opis ten może w odczuciach wielu nawiązywać do autentycznego wydarzenia z historii zbawienia, a mianowicie do Męki i śmierci Jezusa Chrystusa. Nasz Pan został umęczony na krzyżu na wzgórzu Golgota prawdopodobnie 7 kwietnia 30 roku. Męka i śmierć Chrystusa, przedstawione przez Ewangelistów i poświadczone przez inne źródła historyczne, były dobrowolną ofiarą Odkupiciela, podjętą ze względu na miłość Ojca (por. KKK 609), który „nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy” (1 J 4,10). Syn Boży  wypełnił wolę Ojca i wydał na śmierć samego siebie, aby nas wykupić z mocy grzechu i wyzwolić od śmierci wiecznej. W ten sposób zastąpił swoim posłuszeństwem nasze nieposłuszeństwo, a nas odkupił i pojednał z Ojcem (por. KKK 615).
        Po grzechu pierworodnym Bóg poszukiwał człowieka na drogach jego życia, by odnowić z nim swoje przymierze. Zapowiadał przez proroków, że pośle na świat Mesjasza, który zostanie wydany na śmierć, aby wykupić wszystkich ludzi spod władzy grzechu. Wszystkie te zapowiedzi zostały wypełnione w Chrystusie, który stał się człowiekiem i jak każdy człowiek umarł. Jego śmierć ma jednak wartość nieporównywalnie większą. Przynosi nam bowiem odkupienie grzechów i otwiera bramy życia wiecznego. Ofiara Jezusa Chrystusa, który niejako zastępując grzeszną ludzkość, ofiarował siebie na śmierć (por. Iz 53,12), aby wynagrodzić Bogu Ojcu za nasze winy i zadośćuczynić za nasze grzechy, stanowi dzieło odkupienia.
        Co by się więc stało, gdyby Chrystus nie umarł na krzyżu? Ojciec Święty Benedykt XVI nauczał, że w tym wypadku człowiekowi brakowałoby pełnego dostępu do Ojca i nie wiedzielibyśmy, kim naprawdę jest Bóg. Tymczasem Bóg w zbawczej męce swojego Syna odnowił przymierze, które zawarł z człowiekiem. W cierpieniu Chrystusa nadał nowy wymiar ludzkiemu cierpieniu, a w Jego śmierci przywrócił każdemu człowiekowi nadzieję życia wiecznego. „Kościół w ślad za Apostołami naucza, że Chrystus umarł za wszystkich ludzi bez wyjątku: «Nie ma, nie było i nie będzie żadnego człowieka, za którego nie cierpiałby Chrystus»” (KKK 605).
        W Starym Testamencie w święto Paschy zabijano baranka na pamiątkę wyzwolenia Izraelitów z niewoli egipskiej. Jezus jest prawdziwym Barankiem Paschalnym, którego śmierć wyzwala nas z niewoli grzechu (por. KKK 608). Podczas każdej Mszy świętej wyznajemy tę prawdę, wołając „Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami”. Ilekroć bierzemy udział w Najświętszej Eucharystii, uczestniczymy w Ofierze Jezusa Chrystusa i korzystamy z jej obfitych owoców.
        Kiedy w tym radosnym okresie wielkanocnym rozważamy fragment Wyznania wiary, który mówi o zstąpieniu Jezusa Chrystusa do piekieł i Jego zmartwychwstaniu, to powracamy do prawdy obecnej od początku w nauczaniu i liturgii Kościoła. Autor „Starożytnej homilii na Wielką i Świętą Sobotę” obrazowo opisał to wydarzenie tak: [Chrystus] „idzie, by odnaleźć pierwszego człowieka, jak zagubioną owieczkę. Pragnie nawiedzić tych, którzy siedzą zupełnie pogrążeni w cieniu śmierci; by wyzwolić z bólów niewolnika Adama, a wraz z nim niewolnicę Ewę”. Ponieważ dziś często podważa się lub ignoruje istnienie szatana i jego królestwa - piekła, czyli możliwość odrzucenia miłości Boga i wiecznego oddalenia od Niego, ta tajemnica wydaje się czasem niezrozumiała i obca.
        Pewna trudność wynika również z tego, że prawda wiary o zstąpieniu Jezusa do piekieł jest wyrażona dawnym językiem. Miejsce przebywania zmarłych, do którego zstąpił Jezus, określano wówczas mianem otchłani, Szeolu, Hadesu, lub - w staropolszczyźnie - piekieł. Tej krainy zmarłych nie należy jednak utożsamiać z piekłem potępionych (por. KKK 125). Owe „piekła” to „los tych wszystkich zmarłych, zarówno sprawiedliwych, jak i złych, którzy zmarli przed Chrystusem. Pan Jezus dołączył w krainie zmarłych do sprawiedliwych, którzy czekali na Odkupiciela, aby mogli dostąpić łaski oglądania Boga" (tamże). Wejście Jezusa w rzeczywistość śmierci oznacza podzielenie przez Niego powszechnego losu ludzi i przyjęcie na siebie wszystkich konsekwencji z nim związanych, a więc poczucia samotności w obliczu śmierci, opuszczenia i ciemności. Solidarność Chrystusa z losem człowieka jest tak silna, że wkracza On w rzeczywistość człowieczego bytu związanego z grzechem i ze śmiercią.         
        Szatan chciał oderwać człowieka od Boga, zamknąć mu drogę do nieba, a życie ziemskie oraz wieczne uczynić życiem bez Boga. Stąd wielka wartość zstąpienia Jezusa do otchłani śmierci, bo oto „nawet umarłym głoszono Ewangelię” (1 P 4,6). W ten sposób dokonało się zwycięstwo Chrystusa nad mocami zła, grzechu i śmierci. Bóg pustkę śmierci człowieka wypełnił swoim życiem, które nie zna granic. Dzięki temu zwycięstwu możemy śpiewać o Chrystusie jako Zwycięzcy śmierci, piekła i szatana.
        Tego zwycięstwa nad piekłem i szatanem nie można jednak rozumieć jako unicestwienie piekła potępionych i wyzwolenia zeń wszystkich - zarówno złych, jak i sprawiedliwych. Ich los nie jest taki sam. Sam Pan Jezus to zaznacza w wielu przypowieściach - między innymi w przypowieści o ubogim Łazarzu, który oczekiwał wyzwolenia dusz sprawiedliwych na łonie Abrahama (por. Łk 16,19-31). Dzięki śmierci Jezusa dostąpiły i dostępują odkupienia wszystkie, minione i obecne pokolenia sprawiedliwych, którzy całą swoją ufność i nadzieję pokładają w Bogu i Jego Miłosierdziu. Tajemnica zstąpienia Jezusa do piekieł jest ciągle obecną w naszym życiu Dobrą Nowiną o zwycięstwie życia nad śmiercią i powołaniu człowieka do życia wiecznego. Tak więc Chrystus wyzwolił z więzów śmierci wszystkich sprawiedliwych, którzy Go poprzedzili, a naszym zmarłym i nam samym otworzył drogę do domu Boga Ojca.
        Także dziś, gdy głosimy całemu światu Zmartwychwstanie Pana, "Jezus powołuje swoich uczniów do «wzięcia swojego krzyża i naśladowania Go», ponieważ cierpiał za wszystkich i zostawił nam wzór, abyśmy «szli za Nim Jego śladami»” (KKK 618).
        Uczeń Chrystusa podejmując codzienny krzyż i naśladując Mistrza, ma swój udział w Męce i śmierci Zbawiciela. Zgodnie z wielowiekową tradycją Kościoła, wyznawcy Chrystusa rozpamiętują treść tego zbawczego zdarzenia i oddają cześć Zbawicielowi m.in. poprzez rozważanie ewangelicznych opisów Jego Męki i śmierci oraz bolesnych tajemnic różańca, uczestnictwo w nabożeństwach Gorzkich żali i Drogi krzyżowej, powstrzymywanie się od udziału w zabawie i od spożywania pokarmów mięsnych w każdy piątek oraz przeżywanie okresu Wielkiego Postu w duchu pokuty i umartwienia. W ten sposób na nowo przeżywają prawdę, że Chrystus, "Pierworodny spośród umarłych" (Kol 1,18), jest zasadą naszego zmartwychwstania, naszą nadzieją i źródłem miłości.

Opracował:
Ks. Paweł Paś